Magazyn koscian.net
2004-07-21 09:57:47Głucho wszędzie, pusto wszędzie...
W ubiegłym roku Kościan wydał na utrzymanie budynku uniwersyteckiego ponad milion trzysta czternaście tysięcy złotych. Miasto płaci za tysięce metrów pustostanów
Wciążą niemal całkowicie niezagospodarowany jest budynek 1a, z tyłu posesji. Na dzierżawców czeka około 250 metrów powierzchni biurowych. W budynku niemal całkowcie zajętym przez uczelnię pustych jest około 400 metrów kwadratowych pomieszczeń bez okien. Wciąż niczego nie ma tam, gdzie miała być sala audiowizualna. Niezagopodarowane są setki metrów przeznaczonych pierwotnie pod budowę mieszkań dla pracowników naukowych uniwersytetu i pod bibliotekę z czytelnią. Ta przestrzeń jednak wymaga sporych nakładów finansowych.
- Dziś nie stać nas na budowę mieszkań dla pracowników naukowych. Stoimy przed koniecznością budowy mieszkań socjalnych. Jeśli pomysł z mieszkaniami dla pracowników naukowych odżyje, to na pewno nie na takich warunkach, jak zakładano pierwotnie, że miasto pokryje wszystkie koszty - mówi burmistrz.
Prawdopodobnie w nowym roku akademickim powstanie wreszcie biblioteka uniwersytecka. Niestety, znajdzie się nie w budynku uniwersyteckim, ale w jednym z pomieszczeń Miejskiej Biblioteki Publicznej. Marzenie studentów o obiecanej kilka lat temu nowoczesnej, przestronnej czytelni w uczelni, nie ziści się.
- Na to nas nie stać. Jest możliwość wykorzystania pomieszczenia miejskiej biblioteki i władze uniwersytetu to akceptują. Koszty utworzenia biblioteki będą wówczas znikome. Myślę, że w roku akademickim 2004/2005 zacznie działać. Czekamy na księgozbiór - stwierdza burmistrz Bartkowiak.
Do zapewnienia pomieszczenia pod bibliotekę miasto zobowiązało się umową z uniwersytetem. Zobowiązało się też zapłacić w tym roku, po raz pierwszy od 1999 roku, (wówczas wynosiło ono - 62 tys. zł) czesne w wysokości 15 tysięcy złotych.
- Po kupnie budynku przy Bernardyńskiej samorząd został zwolniony z opłat związanych z nauczaniem - wyjaśnia włodarz. - Ponieśliśmy spore koszty zakupu i ponosimy koszty utrzymania obiektu. To znacznie więcej, niż płacą sąsiednie gminy. Ponadto w tym roku dopłacimy 15 tys. na koszty związane z nauczaniem.
Tylko do końca czerwca miasto dołożyło do funkcjonowania uniwersyteckiego budynku przy ulicy Bernardyńskiej pięćset pięćdziesiąt tysięcy złotych. Ponad milion czterysta czterdzieści tysięcy wydało, łącznie z kolejną ratą kupna, a na najmie zarobiło osiemset dziewięćdziesiąt tysięcy. Za prąd i gaz zapłacono 127 241 złotych, za remont i dozór techniczny - 40 tysięcy. W ubiegłym roku do funkcjonowania obiektu dołożono ponad milion trzysta tysięcy złotych. Za kupno zapłacono 2 miliony 596 tysięcy złotych. Inne koszty w tym kontekście wypadają blado, ale są niemałe: prąd i gaz - 240 149,42 zł; remonty i dozór techniczny - 121 635,27 zł; uzupełnienie wyposażenia (m.in. meble) - 20 758,35 zł; sprzątanie - 63 015,17 zł; obsługa portierni - 14 640 zł; wywóz nieczystości - 5 247,81 zł. Itd.
Tymczasem budynek uniwersytecki jest jak wór bez dna, do którego można niemal bez granic upychać stowarzyszenia, organizacje, działaczy kultury. Burmistrz Bartkowiak chce tam przenieść najemców budynku z Wałów Żegockiego.
- Pomieszczenia przy Wałach Żegockiego chciałbym wykorzystać na cele komercyjne, na przykład na kancelarie prawnicze. Przy Bernardyńskiej jest sporo pomieszczeń, w których z powodzeniem mogą funkcjonować stowarzyszenia - wyjaśnia włodarz.
- Budynek jest ogromny. Staramy się wydzierżawić jak najwięcej przestrzeni, aby koszty utrzymania uczelni się zwróciły. Prawdziwy kłopot jednak będzie dopiero, gdy budynek zacznie wymagać remontów. Już trzeba zacząć myśleć o naprawie dachu. To pochłonie najmniej dwieście tysięcy złotych - stwierdza Krzysztof Ruszkiewicz, administrator obiektu przy Bernardyńskiej. (Al)
GK nr 29/2004