Magazyn koscian.net
11 grudnia 2012Z lisem do straży miejskiej
- Ustalmy, czy to radny Mielcarek będzie łapał lisa, czy to burmistrz będzie za nim biegał - proponował Marek Mielcarek na sesji Rady Miejskiej Kościana zastanawiając się kto ma przyjść mieszkańcom z pomocą, gdy w mieście pojawi się dzikie zwierzę
- Kilka dni temu pojawił się w okolicy lis lub jenot. Dwa dni mieszkańcy walczyli z tym zwierzęciem. Ustawiono klatkę, ale zwierzę do niej nie weszło i biegało po podwórzach i ulicy stwarzając zagrożenie dla mieszkańców, a szczególnie dla bawiących się tam dzieci. Chciałbym abyśmy dziś jednoznacznie powiedzieli do kogo należy w takiej sytuacji zadzwonić, aby została udzielona pomoc - spytał na sesji radny Marek Mielcarek.
O udzielenie odpowiedzi burmistrz poprosił Jerzego Frąckowiaka - naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Działalności Gospodarczej Urzędu Miejskiego w Kościanie. Ten przyznał, że sprawa nie jest uregulowana.
- Gmina jest zobowiązana do wyłapania i zapewnienia opieki zbłąkanym zwierzętom domowym i gospodarskim. Właścicielem dzikich zwierząt jest skarb państwa, który opiekę nad nimi powierzył kołom łowieckim. Jeśli dzikie zwierzę stwarza zagrożenie na terenie otwartym, to zostaje odstrzelone. Problem pojawia się w mieście. Obowiązuje tu zakaz strzelania i możliwości koła łowieckiego są ograniczone - wyjaśniał Jerzy Frąckowiak. - W Kościanie działa koło łowieckie „Knieja”, które dostarczyło klatkę do wyłapywania lisów. Do akcji przyłączyła się policja i straż miejska jako służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Radny Mielcarek zwrócił uwagę, że klatka pojawiła się w rejonie ulic Grątkowskiej, Gwardii Ludowej i Nowowiejskiego tylko dlatego, że w pobliżu mieszka jeden z członków koła łowieckiego.
- Ale on nie może odstrzelić zwierzęcia, a chodziło o bezpieczeństwo ludzi i bawiących się tam dzieci. Nikogo to nie interesowało - mówił radny. - Przyjechała tylko straż miejska. Chcę, żeby dzisiaj było powiedziane: dzwonimy pod taki numer i ten człowiek musi się tym zająć.
Naczelnik Frąckowiak przyznał, że nie ma opracowanych procedur działania w takich sytuacjach. Dlatego też wydziały ochrony środowiska z urzędu miejskiego i starostwa powiatowego wspólnie pracują nad ich opracowaniem.
- Ustalimy kto, co i kiedy ma zrobić w przyszłości, aby tego typu sytuacje mogły być załatwiane sprawnie. Będziemy musieli uzyskać wsparcie od powiatowego lekarza weterynarii, ponieważ on też jest zobowiązany do tego, aby podjąć działania, jeżeli lis okazałby się wściekły. Trzeba z przykrością powiedzieć, że w tym wspomnianym przypadku, powiatowy lekarz weterynarii odmówił jakichkolwiek działań, jakiejkolwiek pomocy - wyjaśnił naczelnik Frąckowiak.
- Proszę podać jeden numer telefonu, pod który mieszkańcy mają dzwonić. Ustalmy, czy to radny Mielcarek będzie łapał lisa, czy to burmistrz będzie za nim biegał - nie ustępował Mielcarek. - Ustalmy to dziś.
- Potrafi pan podać taki numer? - zapytał prowadzący obrady Piotr Ruszkiewicz.
Po krótkiej konsultacji z burmistrzem naczelnik poinformował, że do czasu opracowania procedur należy dzwonić do straży miejskiej. Numeru, o który dopytywał radny jednak nie podano. Uzupełnijmy zatem, że do Straży Miejskiej Kościana można dzwonić pod numery: 65 512-63-25 oraz 505-030-595. (s)
49/2012
Zgłaszasz poniższy komentarz:
Tak jak ktoś kiedyś mądrze powiedział, ludzie zabierają przestrzeń dzikiej zwierzynie, osiedlając się w okolicach "ich terenu". Niestety taka prawda. Biedne zwierzęta niedługo wyginą, bo mają coraz mniej tej swojej przestrzeni. Pamiętajmy, że to my wchodzimy na ich teren i nie ma co się dziwić, że dzika zwierzyna tam krąży. To my ludzie robimy im krzywdę a nie odwrotnie....